Historia czasów szkolnych Syriusza Blacka
Więcej rozdziałów na: http://spojrzenie-syriusza-blacka.blogspot.com/
Rozdział 1
Wyjazd
Syriusz obudził się gdzieś o 7 rano. Wstał, ubrał się i zszedł na dół na śniadanie, gdzie czekali już na niego matka Walbulgria z ojcem Orionem i jego młodszy brat Regulus.
- Dzień dobry wszystkim - powitał ich z nutą znudzenia w głosie.
- Dzień dobry Syriuszu - odpowiedzieli wszyscy troje.
Blackowie szczycili się czystością krwi i zawsze traktowali mugolaki jako ludzi drugiej kategorii. Mówiąc szczerze, Syriusz ich wszystkich nie znosił, nie licząc swojej kuzynki Andromedy i wuja Alfrada. Nie interesowała go czysta krew i zbytnio nie przepadał za "dobrymi" manierami, które zdaniem jego rodziny polegały na tym, żeby tępić mugolaków i się wywyższać. Matka zawsze powtarzała mu, że noszenie nazwiska Black zobowiązuje i wymaga odpowiedniego zachowania. Tylko był jeden mały szczegół - Syriusz wolałby się zrzec swojego dziedzictwa niż być taki, jak reszta jego zdegenerowanej rodziny.
Na śniadaniu jak zawsze panowała chłodna atmosfera, której nikt nie próbował nawet zmienić. Syriusz w pośpiechu zjadł śniadanie i udał się do swojej sypialni na trzecim piętrze. Nie uważał on bowiem za nic przyjemnego spędzanie czasu ze swoją rodziną, a szczególnie z matką i z jej obsesją na punkcie "dobrego" wychowania i czystości krwi.
Syriusz siadł przy stoliku i w pośpiechu zaczął pisać list do Andromedy, która była jego ulubioną kuzynką, ponieważ wiedział, że zaraz przyjdzie jego matka z nawałem zadań, które ma dzisiaj zrobić. Zawsze „dbała” by Syriusz się nie nudził.
Droga Andromedo!
Jak tam Ci mijają ostatnie dni wakacji? U mnie po staremu…
Nie chcę mi się wierzyć, że to moje ostatnie wolne dni. Za niedługo rozpocznie się ten mój nieszczęsny pierwszy rok w Hogwarcie. Nie za bardzo chcę jechać do tej szkoły, ale wizja zostania w domu z rodzicami mnie przeraża. Szkoda, że w tym roku skończyłaś już Hogwart, będę musiał sam radzić sobie w szkole.
Pozdrawiam.
Syriusz
Syriusz zbiegł w pośpiechu i prawie nie zauważalnie na dół, żeby odszukać sowę i szybko wysłać list zanim reszta rodziny skończy jeść śniadanie.
****
Następnego dnia Syriusz po obiedzie udał się razem z ojcem i matką na ulicę Pokątną, żeby zakupić podręczniki, różdżkę, szatę, kociołek i parę innych rzeczy potrzebnych do szkoły. Najpierw wstąpili do księgarni „Esy i Floresy” po książki. A potem do Ollivandera po różdżkę. Różdżka, którą kupił, miała jedenaście cali, wykonana była z głogu, a rdzeń to pióro feniksa. Ponoć dobrze się sprawdza w transmutacji. Gdy załatwili już wszystkie sprawy na ulicy Pokątnej, wrócili do domu. Oczywiście cała wyprawa nie mogła by się odbyć bez zrzędzenia i obrażania mugolaków, bo to była ulubiona rozrywka rodziców Blacka.
Matka zabrała się do robienia tego co zawsze, czyli narzekania na wszystko, a ojciec jak zawsze przeglądał „Proroka Codziennego.”
- Syriusz chodź tu na chwilę - zawołała go Walburga rozkazującym tonem.
- Słucham? - odpowiedział po chwili Syriusz, gdy przybiegł do kuchni na wezwanie pani Black
- Masz się spakować, ubrania są już na twoim łóżku - powiedziała formalnym głosem.
- Jasne... - odrzekł Syriusz tonem, jakby go to nie za bardzo zainteresowało. Wiedział dobrze, że to zawsze denerwuje jego matkę, a mimo to, że czasem obrywał naprawdę groźnymi zaklęciami, była to jego ulubiona rozrywka. Nic bardziej nie zadowalało Syriusza niż znieważanie pani Black.
- I pamiętaj, jutro pociąg odjeżdża o 11, czyli najpóźniej o 10:30 masz być już przygotowany do odjazdu. I powiedz Stworkowi, żeby zabrał twój kufer na dół jak skończysz się pakować - powiedziała Walburga piorunując go morderczym spojrzeniem i chwytając swoją różdżkę.
- Dobrze, to wszystko?- powiedział zniecierpliwiony, ale zadowolony na widok zdenerwowanej matki Syriusz.
- Tak, to wszystko!- dodała matka, rzucają drętwotą w jego stronę. Jej reakcja wcale go nie zdziwiła, Syriusz zrobił szybki unik i pośpiesznie udał się na górę za nim matka przetestuje na nim jakieś Zaklęcie Niewybaczalne. Pakował się, myśląc o jutrzejszym dniu i o tym, że jutro jego los się przesądzi i zostanie Ślizgonem jak reszta jego rodziny. Zdawał sobie sprawę, że prawię w ogóle nie decyduje o swoim losie. Nie licząc tych kilku godzin przed spaniem, które może poświęcić na rysowanie i pisanie ze swoją kuzynką Andromedą i kuzynem Arturem, z którym głównie gada o mugolach. Czasami Artur przysyła mu mugolskie gazety, żeby sobie poprzeglądał, bo wiedział, że Syriusz strasznie się nudzi w domu przy Grimmauld Place. Gdy skończył się pakować, kazał Stworkowi zanieś kufer na parter tak jak mu powiedziała wcześniej matka. Po kolacji Syriusz zebrał się do spania, ale za nim zasnął, zaczął szkicować w swoim notatniku nieprzeciętnie dużego, czarnego psa.
****
Poranne zbieranie się do wyjazdu minęło dosyć szybko. Zanim się spostrzegł była już 10:30 i właśnie przygotowali się do teleportacji. Pani Black wydała ostatni rozkaz Stworkowi, który dotyczył przeteleportowania kufra Syriusza na peron 9 3/4. Regulus teleportował się z matką, a Syriusz z ojcem. Po chwili pojawili się na peronie. Syriusz odczekał grzecznościowe 10 min, pożegnał się z rodzicami i odszedł, ciągnąc za sobą ciężki kufer. Prawdę mówiąc, nie mógł do końca stwierdzić, czy się cieszy z tego, że wyjeżdża. Z jednej strony uwolni się od rodziny, ale wkoło tyle dziwnych ludzi... Wsiadł do pociągu. Trochę zeszło zanim znalazł wolny przedział. W końcu znalazł przedział z dwoma ubranymi w szaty szkolne chłopcami i z dziewczyną, która miała na sobie mugolskie ubrania. Była odwrócona w stronę szyby i najwyraźniej mało zachwycona z tego, że jedzie do szkoły, bo cały czas szlochała.
- Hej mogę się dosiąść?- wyrecytował Syriusz znudzonym głosem.
- Jasne!- powiedział chłopiec w okularach i potarganymi włosami, a w jego głosie było coś takiego co zachęcało do rozmowy.
Syriusz przytargał swój kufer, po czym siadł koło chłopca z potarganymi włosami. Drugi chłopiec był blady i miał liczne blizny na twarzy, był pogrążony w czytaniu jakieś gazety.
- To skoro już tak siedzimy, to się może zapoznajmy. Ja jestem James Potter - powiedział okularnik.
Po 5 min niezręcznej ciszy, w której było słychać tylko szloch dziewczyny siedzącej z nimi, ponownie się odezwał: - a wy?
-Ja jestem Syriusz Black - odparł Syriusz wyjątkowo miły tonem głosu.
- A ja Remus Lupin - powiedział chłopiec wychyliwszy się z nad gazety.
- Co czytasz?- zagadną James.
-Nową ustawę dotyczącą wilkołaków - odrzekł Remus z nutą zaniepokojenie w głosie.
- Dziwne rzeczy cię interesują - powiedział James uśmiechając się lekko.
Rozmawiali o różnych tematach i tak aż do chwili, w której przyszedł czarnowłosy chłopak o ziemistej cerze ubrany w szatę szkolną. I zaczął pocieszać dziewczynę siedzącą z nimi.
- A tak właściwie co się jej stało?- zapytał Syriusz.
-Nie wiem, płacze odkąd tu wszedłem - powiedział Remus.
-C hyba wygląda na mało zadowoloną w związku z wyjazdem do szkoły.
- Ale jedziemy! I to jest to! Jedziemy do Hogwartu!- powiedział chłopak do szlochającej dziewczyny.
- Dobrze by było żebyś trafiła do Slytherinu.
- Do Slytherinu?- zapytał z oburzeniem James.
- Ktoś tutaj chcę być w Slytherinie? Chyba się gdzieś przesiądę, a wy?
- Cała moja rodzina była w Slytherinie - odparł trochę zmieszany Syriusz.
- Jasny gwint, a ja myślałem, że z tobą wszystko w porządku - roześmiał się James, ale nie był to śmiech pogardliwy tylko raczej przyjazny.
- Może zerwę z rodziną tradycją. - To stwierdzenie tak szybko przyszło mu na myśl, że nie był pewien czy to on wypowiada te słowa. - A ty gdzie byś chciał trafić?
-Do Gryffindoru, gdzie kwitnie męstwo i cnota - powiedział James udając, że włada mieczem - Jak mój ojciec - dodał z dumą.
Chłopiec pod oknem prychną ze śmiechu.
- Przeszkadza ci to?- powiedział James wyzywającym tonem.
- Nie, skoro wolisz mieć krzepę niż mózg- odrzekł pogardliwym tonem
- A ty gdzie byś chciał trafić skoro ci i tego, i tego brak?
- Chodź Severusie, znajdziemy sobie inny przedział - powiedziała dziewczyna wstając i zarzucając swoje rudawe włosy do tyłu.
- Do zobaczenia Smarkerusie- zakpił James.
Dziewczyna z Severusem wyszli z przedziału. Chłopcy kontynuowali rozmowę na temat domu w którym chcieliby się znaleźć.
- Już wolę chłopaka z manią na punkcie Gryffindoru i gościa dziwnie zainteresowanego wilkołakami niż kolejnych takich, co pasują na Ślizgonów - powiedział sobie w duchu Syriusz kontynuując rozmowę z nowo poznanymi osobami.
Jeny, musisz koniecznie nad sobą pracować. Fakt, że jesteś bardzo młoda, ale i tak większa część błędów wynika ze zwykłego lenistwa i niedbalstwa. Mnóstwo powtórzeń i to takich totalnie rzucających się w oczy, a to jakaś niepotrzebna spacja... naprawdę za dużo tego.
Dwa to strasznie płytkie relacje między bohaterami. Ciężko mi sobie wyobrazić 11-latka, który cieszy się ze znieważenia własnej matki. Sama akcje jest bardziej przeskakiwaniem od wydarzenia do wydarzenia, bez zwrócenia większej uwagi na cokolwiek -> Rodzice cały czas żartują z mugoli, co jest dla nich rozrywką, ale już nie pokusiłaś się, by to opisać. W ogóle bardzo mało samych opisów, dialogi sztywne. Nie jestem nastawiona pozytywnie, ale to twoje pierwsze ff, więc masz prawo popełniać błędy. Trochę nad sobą popracujesz, przede wszystkim włożysz w to więcej wysiłku (ja każdą część swojego ff poprawiam minimalnie tydzień) i kto wie... może zostaniesz mistrzem.